fbpx

NM 18: Polak Potrafi – czyli jak zbierać fundusze na realizację marzeń. Rozmowa z Jakubem Sobczakiem

  • 1:03:16
  • 2 czerwca 2020
  • 58,00 MB

Wiele marzeń można zrealizować całkowicie za darmo, jak np. wyjechać w nocy za miasto, by oglądać gwiazdy, jednak na większe marzenia potrzebujemy funduszy. Oczywiście, można je zarobić w pracy, lub zgłosić się do sponsorów, jednak to nie zawsze jest możliwe.

Jeszcze innym sposobem jest skorzystanie z serwisów crowdfundingowych, dlatego zaprosiłam dziś do rozmowy Jakuba Sobczaka, który jest jednym z pomysłodawców i twórców portalu Polak Potrafi – serwisu, który pomaga ludziom spełniać marzenia.

W odcinku Polak Potrafi – czyli jak zebrać fundusze na realizację marzeń z Jakubem Sobczakiem, rozmawiamy o tym:

  • Czym jest crowdfunding, czyli finansowanie społecznościowe;
  • jakie są rodzaje crowdfundingu;
  • jakie projekty można zrealizować dzięki tej formie finansowania;
  • co trzeba zrobić, żeby nasz projekt został sfinansowany;
  • jak znaleźć pomysły na nagrody dla wspierających;
  • co zrobić, gdy pomimo zdobycia funduszy, nie uda się zrealizować projektu;
  • jak zachęcić innych do wspierania naszego projektu;
  • kim są mecenasi na Polak Potrafi;
  • na czym polega akcja Stan Wyjątkowy?

 

Jestem zupełnie zachwycona rozmową z Jakubem!

Podał, jak na tacy, ogrom konkretnych wskazówek, które będą przydatne każdemu, kto chce zrealizować projekt crowdfundingowy. Niezależnie od tego, czy będzie to małe, prywatne marzenie, wielka akcja społeczna, czy nawet rozkręcenie własnego biznesu. Polak Potrafi to serwis, który z pewnością w tym pomoże.

Dzięki tej rozmowie wiem, że promowanie takiego projektu nie ogranicza się do wrzucenia zbiórki na serwis i czekania, aż miłe nam osoby dorzucą symboliczną złotówkę do puli. To ogrom pracy, którą trzeba wykonać wcześniej, a sam proces zbierania funduszy to już wisienka na torcie.

Jeśli marzysz od dawna o czymś, ale wciąż nie wiesz skąd wziąć pieniądze, to mam nadzieję, że wraz z Jakubem rozwialiśmy wszelkie Twoje wątpliwości i zachęciliśmy do poszukania wsparcia od innych.

Do usłyszenia w kolejnym odcinku!

Osoby i miejsca wspomniane w rozmowie:

Więcej o Jakubie Sobczaku znajdziesz tutaj:

Polak Potrafi, Jakub Sobczak

Podcast Napędzani Marzeniami dostępny jest też:

A jeśli spodobał Ci się ten odcinek, będę wdzięczna za komentarz i podzielenie się tym odcinkiem z innymi osobami, którym jego treść może być przydatna. Będzie mi też miło jeśli poświęcisz chwile i zostawisz krótką ocenę podcastu w iTunes – dzięki temu inne osoby łatwiej dotrą do tego podcastu.

Przeczytaj transkrypcję odcinka:

Jakub, jakbyś mógł nam powiedzieć, tak na start — co to jest w ogóle ten cały crowdfunding?

Na początku zacznę od tego, że crowdfunding ma piękny, polski odpowiednik – jest to finansowanie społecznościowe. Może podkreślamy to, że ten polski odpowiednik moim zdaniem jest bardziej sensowny, niż angielski, bo w angielskim mówimy o crowd — czyli o tłumie. W polskim odpowiedniku mówimy o społeczności.

Na początku zacznę od tego, że crowdfunding ma piękny, polski odpowiednik – jest to finansowanie społecznościowe. Może podkreślamy to, że ten polski odpowiednik moim zdaniem jest bardziej sensowny, niż angielski, bo w angielskim mówimy o crowd — czyli o tłumie. W polskim odpowiedniku mówimy o społeczności.

Oczywiście — to się poniekąd zazębi, natomiast prawda jest taka, że tłum to jest trochę bezkształtna masa, bliżej niezidentyfikowanych ludzi, duża najczęściej. Społeczność to jednak są ludzie, którzy są w jakiś sposób bliżej ciebie.

Jeżeli mówimy o crowdfundingu to na początek pamiętajmy o tym, że tak naprawdę clou całego zjawiska to jest właśnie ta społeczność, która pomaga nam realizować dany projekt czy marzenie. Natomiast ogólnie rzecz biorąc, taką terminologię, której będę używał za chwilkę — najczęściej będę mówił o projekcie. Jeżeli chodzi o finansowanie społecznościowe to w kontekście projektu rozumiemy to, co jest umieszczone na jakiejś platformie finansowania społecznościowego.

Tak jak wspomniałaś, jedną z takich platform jest polakpotrafi.pl i jeżeli mamy pomysł na realizację jakiegoś przedsięwzięcia — to nie musi być coś związanego z marzeniami, to może być przedsięwzięcie typowo biznesowe, oczywiście marzenia też mogą być biznesowe, jest więc to bardzo szeroka kwestia.

Jeżeli mamy pomysł na takie przedsięwzięcie, a nie mamy środków na realizację, no to zwracamy się do społeczności. Właśnie portal crowdfundingowy jest takim miejscem, gdzie tworzymy opis tego, co chcemy zrealizować, w dużym skrócie mówiąc i dajemy społeczności, później też tłumowi możliwość dorzucenia się do tego naszego marzenia, projektu, przedsięwzięcia.

Oczywiście taka społeczność — to nie jest też tak, że każdy nam da pieniądze na realizację naszego marzenia, wyjechaniu na wakacje. Tutaj muszę niektórych rozczarować, którzy myślą, że wrzucą sobie zbiórkę na jakikolwiek portal i to się samo sfinansuje. To niestety tak nie działa. Pewnie do tego też dojdziemy.

Z jednej strony ogłaszamy się mówiąc o tym, co chcemy zrealizować, ale właśnie tej społeczności oferujemy coś w zamian.

Z jednej strony ogłaszamy się mówiąc o tym, co chcemy zrealizować, ale właśnie tej społeczności oferujemy coś w zamian. Czyli w zamian za każde wsparcie — być może za 1 zł, ktoś się dorzuca, bo jesteś fajny czy fajna, no to tam potrzeby takiej nie ma. Za to za wsparcie wyższą kwotą oferujemy jakiś rodzaj nagrody. Mówi się o tych nagrodach dlatego, że ten crowdfunding tak naprawdę przyszedł troszkę z Ameryki — mówi to takim reward based crowdfunding — reward jest bezpośrednio tłumaczone jako nagroda, natomiast u nas nagroda jest rozumiana jako coś, co ktoś wygrał. Tutaj mówimy bezpośrednio o tym, że jeżeli ja dofinansuję twój pomysł, twój projekt, to w zamian za to ty mi się odwdzięczysz czymś związanym z tym projektem. W dużym skrócie można tak powiedzieć.

Z jednej strony może być to po prostu przedsprzedaż. Jeżeli twoim marzeniem jest wydanie książki, no to w zamian za powiedzmy 40 czy 50 zł przekażesz mi książkę, to jest właśnie ta nagroda. Tutaj czasami może z moich ust paść trudne słowo: świadczenie wzajemne. Także tutaj proszę się nie przejmować, ponieważ świadczenie wzajemne to jest to samo co nagroda. Czyli tłumaczy się to bezpośrednio — daję ci 50 zł a ty mi to świadczenie wzajemne w postaci danej nagrody czy tego danego podarku czy odwdzięczenia się w postaci tej książki, o której wspominałem.

Czyli w dużym skrócie mamy portal, na którym umieszczamy swój pomysł, projekt. Piszemy co chcemy zrobić i kiedy to zrealizujemy, prosimy o współtworzenie tego pomysłu poprzez wpłacanie na nasz projekt. W zamian za każdą wpłatę odwdzięczamy się właśnie tym, że przekazujemy jakiś rodzaj tego świadczenia wzajemnego, tej nagrody.

To w dużym skrócie jest crowdfunding. Oczywiście to zjawisko jest bardzo szerokie i też myślę, że dzisiaj zahaczymy tu dosłownie o czubek tej góry lodowej, którą jest crowdfunding, ale myślę, że osoby, które będą oglądać czy słuchać tej audycji będą mogły troszkę bardziej zrozumieć ten fenomen, bo tak naprawde — już kończę mój przydługawy wywód — zwróćmy uwagę na to, że crowdfunding tak naprawdę powstał w zasadzie w poprzednim kryzysie, a teraz mamy troszkę… 10 lat później kolejną taką sytuację!

Crowdfunding powstał w okolicy 2009-2010, kiedy kickstarter tak naprawdę zaczął działać. Polak Potrafi działa od 2011 roku. Natomiast — tutaj ciekawostka — jeżeli chodzi o crowdfunding, to można w zasadzie powiedzieć, że działa od zawsze. Niektórzy myślą, że powstało to wtedy, kiedy powstały platformy, ale ludzi się od zawsze zrzucali na realizację jakichś przedsięwzięć w różny sposób czy zrzucali się na jakieś fizyczne i to już od setek lat, więc tak naprawdę crowdfunding taki, jaki znamy z platform crowdfundingowych powstał w okolicach 10 lat temu, ale tak naprawdę istniał od zawsze.

Faktycznie poruszyłeś wiele wątków, które będę chciała pogłębiać, tak jak sygnalizowałeś. Masz rację, dla mnie też dużo sympatyczniej brzmi sformułowanie finansowanie społecznościowe, bo ten tłum, ten crowd, ma jakiś mniej sympatyczny wydźwięk.

Użyłeś takich słów w swojej wypowiedzi: projekt, przedsięwzięcie. One się bardzo mocno kojarzą biznesowo i pewnie na samym początku jak pierwszy raz usłyszałam sformułowanie crowdfunding bardziej mi się kojarzyło to że sposobem na sfinansowanie pomysłu biznesowego, utworzenia nowej firmy.

Rozmawiamy jednak o marzeniach. Tak jak słusznie zauważyłeś, marzenia mogą być biznesowe, ale ja bym chciała pójść w takim kierunku bardziej miękkim, niebiznesowym. Załóżmy, że chciałabym przepłynąć Wisłę od źródła do ujścia, albo wdrapać się na jakąś wysoką górę. Pojechać, zobaczyć Zorze Polarną.

Czy takie marzenia też można sfinansować przez PolakPotrafi? I jakie nagrody zaproponować, jeśli chcę przepłynąć Wisłę, to co mogę od siebie dać? Buteleczki z wodą z różnych odcinków?

Jest to jakiś pomysł! Prawda jest taka, że takie projekty, w których nie mamy wprost pomysłów na to, jak się odwdzięczyć, są troszkę trudniejsze, natomiast często jest tak, że tych pomysłów nie mamy na początku, ale jeśli wyjdziemy troszkę szerzej poza nasz projekt to okazuje się, że jednak można przekazać różnego rodzaju sposoby odwdzięczenia się. Pojawiają się różne pomysły.

Warto zwrócić uwagę na to, że jeżeli chcemy finansować jakieś wyprawy czy tak jak powiedziałaś przepłynięcie Wisły, czy tak jak Olek Doba chciał ocean przepłynąć kajakiem.

Tutaj musimy zastanowić się, co ta osoba, która chce nas wspierać może potencjalnie docenić. Oczywiście takie pomysły podstawowe to… Mogę przy okazji wydać książkę. Jeżeli nie ma na to ochoty lub możliwości — bo to też jest fizycznie niemożliwe, bo skupiasz się na swojej wyprawie a niekoniecznie na pisaniu książki. Być może, taka osoba, która chciałaby w przyszłości zrealizować podobną wyprawę, a w tej chwili po prostu nie wie jak się za to zabrać, będzie w stanie docenić, chociażby podręcznik, który dla niej stworzysz. 3, 5, 10 stron, który przekażesz w zamian za 15, 20 zł wsparcia.

Trzeba zacząć wychodzić poza clue samej wyprawy, ale tak naprawdę jest to dość blisko! Jeśli myślisz o przepłynięciu Wisły to musisz zadbać o różne rzeczy. Może się okazać, że jakieś pozwolenie jest potrzebne, gdzieś nie możesz przepłynąć. Jeżeli o tym myślisz, to w pewnym momencie, planując tę wyprawę o tym wszystkim się dowiesz, ale ten Kowalski, który też będzie chciał to zrobić niekoniecznie musi o tym wiedzieć.

Żeby jemu zaoszczędzić tych wszystkich poszukiwań, tego wszystkiego, możesz wydać takiego PDF-a. Dostęp do zamkniętych grup — tylko dla osób wspierających. Dzięki temu też, znowu, osoby, które planują taką wyprawę być może mogą skorzystać na dostępie do takiej grupy, zawsze zapytaj coś projektodawcy.

Możesz dać dostęp do zdjęć, filmów z wyprawy. Są osoby, które z różnych względów na taką wyprawę się nie wybiorą: zdrowotnych, pieniędzy — wiadomo, te można zebrać, ale mogą nie mieć możliwości czasowych, organizacyjnych albo z jednej strony by chcieli pojechać, ale z drugiej im się nie chce. Takich osób też jest sporo. Mogą być częścią twojego projektu właśnie wpłacając pieniądze.

Możesz dać dostęp do zdjęć, filmów z wyprawy. Są osoby, które z różnych względów na taką wyprawę się nie wybiorą: zdrowotnych, pieniędzy — wiadomo, te można zebrać, ale mogą nie mieć możliwości czasowych, organizacyjnych albo z jednej strony by chcieli pojechać, ale z drugiej im się nie chce. Takich osób też jest sporo. Mogą być częścią twojego projektu właśnie wpłacając pieniądze.

Takie osoby często dadzą ci wyższą kwotę — może to być 100zł na przykład, tutaj ciekawostka: średnia wpłata na portalu waha się między 100 a 110 zł, natomiast najczęstszą wpłatą jest ta w okolicach 50-60 zł.

Od razu podpowiedź: w tych progach, 50-60, 100 a 110 zł, ale tez oczywiście te mniejsze wpłaty. Bo te osoby, które w tej chwili nie mogą pozwolić sobie na 110 zł wpłaty to być może będa chciały wpłacić 15 zł albo 10, tutaj też trzeba o tym pamiętać. Czyli naprawdę ten wachlarz od 150 zł jest najistotniejszym przedziałem, gdzie trzeba te nagrody umieścić.

Wymieniłem tutaj część nagród, które możemy zaoferować. Później: zwróćmy uwagę na to, że tak naprawdę taka wyprawa wiąże się z tym, że kiedyś z niej wrócimy, cało i zdrowo, miejmy nadzieję — tego oczywiście wszystkim życzę. Jeżeli wrócimy będziemy mieć tonę doświadczeń, tonę zdjęć, filmów itd. W związku z czym możemy zrealizować spotkania z takim podróżnikiem. Nie musi być to jedno spotkanie. Może to być spotkanie w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku, Szczecinie i wymieniasz tu największe miasta wojewódzkie. Jedna z nagród więc może być uczestnictwo w spotkaniu z tą osobą, która była na tej wyprawie. Może być to na przykład też uczestnictwo w warsztacie z taką osobą, gdzie już konkretnie właśnie na przykład pomagamy planować wyprawy.

Oczywiście — uczepiłem się tej wyprawy — no ale jak wspomniałaś, marzenia mogą być różne.

Tak, chodzi o takie nienamacalne, że nic nie produkujemy.

Tak! Nawet gdyby, to nagrody są dość uniwersalne, bo jeżeli wydajesz książkę — możesz dać ją w zamian. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zrealizować warsztaty z tego, jak się zabrać za pisanie książki!

Tutaj w przypadku tych nienamacalnych projektów, jeżeli robimy projekt, gdzie trudno jest nam się tak wprost odwdzięczyć, bo nie jest to bezpośrednim celem projektu, no to właśnie warsztaty z tego, jak zaplanować taką wyprawę, są super. Nawet jeżeli w pewnym momencie twierdzimy — bo niektórzy mówią, że nie mają absolutnie pomysłu na nagrody — to być może jesteś nauczyciele matematyki, to nawet można ostatecznie wrzucić korepetycje z przedmiotu.

Nie wiem, czy ktoś to wybierze, bo nie jest to cel projektu. Często właśnie spotykam się z takim podejściem, że nie ma pomysłu — w tym momencie, jeśli masz taki problem to musisz usiąść, Excel albo zeszyt, cokolwiek ci pasuje, spisać wszystko, co jest możliwe, co robisz, jakie masz możliwości, co powstanie podczas wyprawy, jakie będziesz robić zdjęcia, filmy i tak dalej — no i zastanowić się właśnie, jak te nagrody dobrać. Czyli: czy będę robił warsztaty? Może być ich dużo, mogą być krótsze, dłuższe, różne nagrody.

Także, w zasadzie nie wspomniałem o takich rzeczach jak prowadzenie bloga, Facebooka, videobloga na YouTube, gdzie niektóre materiały są po prostu dostępne tylko dla osób, które wspierały projekt, a niektóre są dla wszystkich… Wbrew pozorom okazuje się, że sposoby na uczestnictwo w projekcie tych osób, które wspierają są dość spore!

No faktycznie, wachlarz opcji, które wymieniłeś, jest bardzo szeroki. Czy można do was zgłosić absolutnie każdy projekt? Czy są jakieś kryteria? Jak je weryfikujecie? Czy trzeba mieć ukończone 18 lat?

Zacznijmy od razu od tego, że jak ktoś nie ma 18 lat, to staramy się to wykryć. Jest oświadczenie wieku. Nie jesteśmy w stanie po mailu, imieniu czy nazwisku wykryć tego, ale akceptując regulamin oświadczam w panelu wiek. W tym momencie, jeśli wykryjemy sytuację, że nie masz 18 lat, to prosimy o jakąś zgodę rodziców. To jest sytuacja dość rzadka, bo osoby poniżej 18 roku życia się nie zgłaszają, ale zdarza się.

Jeżeli chodzi o to, czy można zgłosić każdy projekt. Potencjalnie tak! Patrząc po naszych zgłoszeniach, to naprawdę cokolwiek, ale nie znaczy to, że to zaakceptujemy. Przykładowo — to jest autentyczne zgłoszenie, nie wymyśliłem tego — nie zaakceptujemy projektu, który polega na tym, że ktoś chce zebrać pieniądze na zniszczenie czegoś. Były takie projekty: chcemy zebrać kilka tysięcy, kupimy różnego rodzaju przedmioty religijne -z różnych religii — i chodziło o taki happening, który polegał na tym, że państwo było wolne od religii. Twórcy chcieli zebrać ważne dla wyznawców przedmioty i to spalić To jest coś, czego nie akceptujemy. To nie jest happening, to jest po prostu jakiś rodzaj politycznego show. Takich rzeczy nie akceptujemy.

Czyli nie ma zgody na rzeczy związane z niszczeniem czegoś, niezgodne z prawem. Oczywiście takie projekty się zdarzają — w tej chwili bardzo rzadko, nie mniej jednak zdarza się.

Weryfikujemy taki projekt, czytamy to, zgodnie z naszym zdrowym rozsądkiem i ogólnym zrozumieniem zasad prawa takie projekty odrzucamy, ewentualnie zdarza się czasami tak, że, jak ktoś się do nas z czymś zgłasza i to jest chyba największa taka kategoria projektu, gdzie… Powiem to wprost. Niektórzy ludzie mają ciekawe pomysły, natomiast zdarza się, że te pomysły są na zasadzie: wstałem dziś rano, wymyśliłem to i zgłosiłem pół godziny później. No niestety, bardzo łatwo jest to wykryć.

To jest często projekt, który ma dosłownie kilka zdań w zgłoszeniu, gdzie ktoś wymyślił sobie wyprawę, wyprodukowanie czegoś i jakiekolwiek nasze pytanie, które zadajemy na temat budżetu. Dlaczego potrzebuje 50 000 zł, a nie 5 000, a nie na przykład 500 000? Bo to czasami jest tak, że projekt jest albo zbyt niski, albo zbyt wysoki. To też nie zawsze jest tak, że zbyt wysoki. Jeśli ktoś zgłasza projekt aplikacji mobilnej na 3 platformy i chce to zrobić za 5 000 zł to jest to oczywiste, że nie ma o tym zielonego pojęcia, czyli totalnie nie zrobił researchu. To odnosi się oczywiście do wszystkich projektów. Tak samo, jeżeli ktoś chce spłynąć Amazonką i chce na to zebrać 5 000 zł, swoich pieniędzy nie ma, to nawet nie sprawdził cen biletu.

Jest to oczywiste, że takie osoby staramy się — może nie tyle doedukować, ile wykryć ten problem — i powiedzieć, kiedy się mogą do nas zgłosić.

Chodzi nam o to, żeby mieć pewność, że ta osoba wspierająca, jeżeli wpłaci 50 zł i ma w zamian dostać narysowane patykiem na plaży na bezludnej wyspie imię tej osoby. -jakiś pomysł na nagrodę – no to faktycznie to zostanie zrealizowane, a nie wydarzy się coś takiego, że ta osoba tej wyprawy nie zrealizuje i nie powie: ups, nie udało się!

Naszym zadaniem jest weryfikacja prawna, ale weryfikacja troszeczkę sensowności projektu, dlatego też nie dopuszczamy każdego projektu. Nie pozwolimy, żeby każdy był finansowany.

Czyli weryfikacja tez taka pod kątem prawdopodobieństwa, że on faktycznie się zadzieje?

Tak, dokładnie. I że zostaną zrealizowane faktycznie te świadczenia wzajemne, czyli nagrody. Naprawdę — osoby, które przekazują pieniądze oczywiście robią to często z dobroci serca, dlatego, że lubią, znają tego projektodawcę, ale koniec końców, jeżeli jakąś nagrodę oferuje, to należy się z niej wywiązać i nie ma takiej sytuacji, że mówiłem, że dostarczę to, a tego nie nie zrobiłem. To jest po pierwsze nie fair, po drugie niezgodne z regulaminem, po trzecie też z prawem. Jeżeli myślimy o takim projekcie, to trzeba pamiętać o tym, że to, na co się zobowiążemy jest… Wiążące. Dlatego też my staramy się wykryć projektodawców, którzy mogą mieć problem z realizacją nagród i po prostu uniemożliwić im start kampanii w ogóle albo po prostu podpowiedzieć im, żeby wystartowali później, w momencie, kiedy będą do tego przygotowani i ta pewność, że zostanie to zrealizowane jest dużo większa.

No właśnie. Pewność dużo większa, ale nigdy nie można powiedzieć, że jest stuprocentowa. Są różne sytuacje. Mogę chcieć wydać książkę, ale mogę się rozchorować. Zebrałam pieniądze, ale coś takiego się wydarzyło, że jednak nie jestem w stanie wywiązać się z tych wzajemnych świadczeń. Co wtedy? Bo przecież dostałam te pieniądze?

Tak. Oczywiście w przypadku losowych sytuacji to też jest inaczej — Olek Doba też koniec końców niestety musiał tę swoją wyprawę przerwać. Jeżeli wydałabyś tę książkę a z jakiegoś powodu dostarczono ci 5 000 sztuk po drodze… Kuriera samochód uległ zniszczeniu, bo nie wiem — ktoś go podpalił. Nie ubezpieczyłaś przez przypadek przesyłki, coś nie zadziałało. Coś, co nie jest z twojej winy to oczywiscie tutaj ta siła wyższa działa. Natomiast tak naprawdę…

Tutaj zahaczyłbym o troszkę inny temat. Żeby odpowiedzieć na to pytanie, co się wtedy dzieje, pozwolę sobie troszkę skomentować inną rzecz. Dlaczego? Społeczność projektu, to są osoby, które będą ci kibicowały. Jeżeli komuś wpłacę 50 zł, to będzie mnie interesowało co z tymi pieniędzmi zrobi. Dlatego też w opisie projektu oczywiście też powinna być informacja, co zrobisz z pieniędzmi, które zbierzesz. To nie są dotacje unijne, więc nie musi być 100 stron na temat tego, który plecak jest bardziej innowacyjny, czarny czy czerwony, ale fajnie, gdyby jakieś ogólne pozycje budżetowe były, żeby ten wspierający mógł zrozumieć, na co te pieniądze wydajesz.

Clue całego crowdfundingu i budowania więzi ze społecznością jest właśnie utrzymanie z nią kontaktu. Jeżeli będziemy utrzymywać ze społecznością kontakt, będziemy dodawać aktualności do projektu. Jest taka możliwość jako projektodawcy, możecie dodawać właśnie aktualność, czyli w trakcie trwania kampanii na przykład… Powiedzmy, że robicie wieczór związany z tym projektem w Poznaniu, spotykacie się, robicie meet-up, będzie można porozmawiać o tej wyprawie, która się odbędzie, więc warto wrzucić takie aktualności. Że można was bezpośrednio spotkać i porozmawiać przed wsparciem. Takie aktualności też w trakcie realizacji tej wyprawy. Czyli powiedzmy projekt się udał, dostałaś 20 000, 50 000, 100 000 zł na swoje konto i teraz przygotowujesz się. Kupujesz plecak, wszystkie rzeczy, które są potrzebne.

Warto to wszystko raz na jakiś czas gdzieś publikować. Zobaczcie! Dostałem pieniądze z PolakPotrafi, już na moją wyprawę kupiłam ten sprzęt, o którym mówiłam. Czyli potrzebowałam nową kartę pamięci do aparatu, żeby zrobić więcej zdjęć, potrzebowałam plecak i już to zakupiłam. Warto po prostu trzymać kontakt ze społecznością.

Raz na tydzień, na dwa wysyłać aktualności. Czy to w projekcie, czy na Facebooku, zamkniętych grupach. Żeby te osoby miały taką świadomość, że nie tylko dostałaś te pieniądze, ale rozpoczynasz proces realizacji projektu i przy okazji też w przyszłości tych nagród.

Tutaj oczywiście — nie ma znaczenia, czy nagrody zrealizujesz za miesiąc, dwa czy pół roku, ale ważne, żeby wspierający wiedzieli kiedy. Czyli to w projekcie musi być zawarte. Powiedzmy: wrócę z wyprawy dopiero za pół roku i dopiero miesiąc później będę wysyłała nagrody, które trzeba było wysłać albo montowała filmy i tak dalej.

Dlaczego zatoczyłem takie koło? Całym clue crowdfundingu jest więź ze społecznością. Jeżeli nie będziesz ich szanować, to oni nie będą ciebie. O to mi właśnie chodziło. Jeżeli nie będziesz pokazywała jak realizujesz tę wyprawę, jak rozpoczynasz przygotowania do realizacji i tak dalej, to jeżeli będzie jakiś fakap, a fakapy się zdarzają, wszyscy o tym wiemy — z różnych, losowych przyczyn, to ta społeczność zupełnie inaczej do tego podejdzie w sytuacji, kiedy trzymałaś z nimi kontakt, widzieli, że realizujesz projekt i coś się po prostu nie udało, niż w sytuacji, kiedy dostałaś pieniądze, 3 miesiące później nie ma od ciebie żadnych wiadomości, nawet ludzie nie wiedzą, że jesteś na tej wyprawie i nagle pół roku później ludzie pytają: a gdzie są nasze nagrody?

I mówisz: ale mi się wyprawa nie udała! I skąd oni mają to wiedzieć? W tym momencie, jeżeli nie utrzymywałaś kontaktu ze społecznością, to ja na miejscu wspierającego chciałbym moje pieniądze z powrotem. Bo nie wiem, z jakiego powodu nie realizujesz projektu! Co oczywiście najczęściej nie jest prawdą, bo najczęściej po prostu ma miejsce brak kontaktu ze względu na brak możliwości technicznych, jeżeli jesteśmy na jakiejś wyprawie, gdzie jest problem z zasięgiem.

Albo może człowiek może nie mieć świadomości, że to jest ważne? Ten aspekt komunikacyjny.

Dokładnie. Kończąc to: oczywiście, jeżeli jest jakiś fakap, problem związany z realizacją nagrody, to po prostu trzeba komunikować. Z naszego prawie 10-letniego doświadczenia widać, że projekty, które zaliczyły wpadki, wspierający to rozumieli, ponieważ były to sytuacje losowe. Oni też się zgadzają.

Powiedzmy sobie szczerze: crowdfunding to nie jest sklep internetowy, gdzie kupujesz książkę, kubek, dostęp do warsztatu po wyprawie czy dostęp do Facebooka. Dlatego bardzo nie lubię używania tej terminologii e-commerce, czyli kupuję, sprzedaję w kodeksie crowdfundingu. Właśnie to bezpośrednio nie jest czysta sprzedaż i dlatego też my wszędzie mówimy o wsparciu, współtworzeniu raczej, żeby te osoby, które wspierają rozumiały, że to nie jest tak, e one tutaj sobie kliknęły na portalu: książka i ta książka przyjdzie jutro. Proszę mi wierzyć: zdarzają się wspierający, którzy piszą do nas po trzech dniach: gdzie jest mój kurier?

W tej chwili to się już prawie nie odbywa, bo staraliśmy się, żeby nigdzie nie było takiego przeświadczenia, że to jest sklep i też prosimy projektodawców o to, żeby zawsze umieszczali informacje, kiedy taka nagroda będzie zrealizowana, żeby wspierający nie miał pretensji. To jest totalnie niepotrzebne i z tego powodu może być tylko nieporozumienie, które wynika z braku dosłownie jednego zdania.

W tym wycinku rozmowy przeskoczyliśmy już do aspektu samej realizacji pomysłów. Chciałabym cofnąć się o krok — czyli do etapu promowania pomysłu i zbierania funduszy. Oglądałam różne projekty i widzę, że nie wszystkie się udają, w tym sensie, że nie wszystkim pomysłodawcom udaje się zebrać tę kwotę, której potrzebują, którą zaplanowali do zgromadzenia. I tutaj warto też dopowiedzieć, że PolakPotrafi dział w takim modelu, że trzeba zebrać całość kwoty, prawda?

Właśnie mamy teraz obydwa modele.

To zaraz odpowiesz, ale właśnie. Nie wszystkim udaje się zebrać tę kwotę, która jest dla nich istotna. Co jest tym czynnikiem sukcesu? Co zrobić, żeby jednak udawało się ją zebrać?

Dobrze. Może słówko komentarza, bo wspomnieliśmy o tym, czym crowdfunding ogólnie jest, natomiast nie wspomnieliśmy o takiej w zasadzie technicznej kwestii i regulaminowej. W crowdfundingu są możliwe dwa modele: jeden z nich nazywa się wszystko albo nic, a drugi bierzesz ile zbierzesz. One dość wprost mówią, jak działa to finansowanie.

W crowdfundingu są możliwe dwa modele: jeden z nich nazywa się wszystko albo nic, a drugi bierzesz ile zbierzesz. One dość wprost mówią, jak działa to finansowanie.

Na początku twórca projektu określa minimalną kwotę, która jest konieczna do realizacji tego pomysłu, projektu, przedsięwzięcia, marzenia, jakkolwiek by to nazwać. Załóżmy, że jest to 10 000 zł. Projekt trwa przez określony czas, powiedzmy 30 dni.

W momencie, kiedy upływa ostatni dzień, projekt jest zakończony, wyłączona możliwość zbiórki i w tym momencie, jeżeli projekt był finansowany w modelu wszystko albo nic, to portal sprawdza, czy otrzymał kwotę minimalną, która potrzebował. Czyli 10 000 zł. Jeżeli otrzymał tyle lub więcej, portal uznaje projekt za udany i pieniądze są wypłacane. Jeżeli otrzymał 9 999 zł i ogólnie mniej niż 10 000, w tym momencie wszystkie środki wracają do wspierających.

W tym modelu wszystko albo nic, jest to pewnego rodzaju zabezpieczenie. Jeżeli nie uda ci się zebrać pieniędzy, to tej wyprawy nie będzie, bo nie masz innych możliwości finansowania.

Możesz zdecydować się też na drugi model finansowania, czyli bierzesz ile zbierzesz – który też wprost mówi jak to działa. Czyli minimalna kwota w momencie zakończenia projektu nie ma specjalnego znaczenia. Po prostu projekt się kończy i wszystkie środki są do projektodawcy wypłacane. Natomiast tutaj uwaga: bez względu na to, w którym modelu finansujesz projekt i tak należy zrealizować nagrody, które ludzie wybiorą. Czyli trzeba 2 razy przemyśleć, bo ten model jest w pewien sposób ryzykowny. Co się stanie, jak zbierzesz 400 zł? Jeżeli tutaj miałbym podpowiadać, to raczej, jeżeli nie mamy możliwości swoich funduszy albo nie mamy ewentualności innego finansowania, no to zastanowiłbym się dwa razy przed wyborem modelu bierzesz ile zbierzesz, bo co się stanie w momencie, kiedy faktycznie przelejemy ci 400 zamiast 10 000, a ty będziesz musiała wysłać pocztówkę z Argentyny.

Tutaj jest tego typu problem. Także to są te dwa modele. Dwa razy należy się zastanowić nad wyborem tych modeli. Oczywiście — przypadku modelu wszystko albo nic może wydarzyć się tak, że po prostu tych pieniędzy nie dostaniesz i wspierający otrzymają z powrotem te pieniądze, ale ostatecznie jest to pewnego rodzaju zabezpieczenie.

Natomiast jeszcze raz tylko podkreślę, bo czasami ludzie o to pytają w różnych mailach do nas czy spotkaniach — że w obydwóch modelach należy zrealizować nagrody, na które umówiłaś się z tymi osobami, które wspierały.

Pytanie: co należy zrobić? Teraz moglibyśmy dyskutować o tym cały dzień, co należy zrobić.

Takie trzy główne rzeczy!

Ogólnym warunkiem dobrej kampanii jest to, żeby nie zaczynać promocji w trakcie jej trwania, tylko przed. To może się niektórym wydawać zupełnie nieintuicyjne, bo przecież według wielu wrzucenie projektu na portal crowdfundingowy to jest w zasadzie wszystko, co muszą zrobić. No w zasadzie nie, bo to jest tylko techniczna kwestia. Pierwsza rzecz jest taka, że trzeba przygotować całą pre kampanię. Całą kampanię promocyjną przed startem faktycznego projektu na portalu. Przed tym dniem, kiedy będzie można wpłacać. Co można zrobić?

Można odpalić landing page, na którym będziemy informować o tym, że taki projekt będzie, ludzie będą mogli zostawić maila, tutaj taka wskazówka: jeśli chcecie poprosić ludzi o maila, fajnie coś im dać w zamian. Od razu na landing page’u. Chociażby, jeżeli wcześniej jeździłaś a jakieś wyprawy, to na pewno warto wysłać kilka zdjęć z wypraw. Albo fragment książki, którą wcześniej pisałaś, jeśli wydajesz książkę.

Gromadzimy społeczność przed startem kampanii, na przykład na landing page’u, fanpage’u, mówimy co będziemy robić, jaki to będzie projekt. Jeśli jedziemy w grupie — piszemy o zespole całego projektu, o tym co jest jego celem i tak dalej. Gromadzimy społeczność — w tej sytuacji pandemii jest to trochę skomplikowane, natomiast projektodawcy często wykorzystują prosty mechanizm. Zależy to oczywiście od kwoty projektu. Czasami jest to moje miasto, kilka dużych miast. Robimy spotkania przed startem kampanii, spotykamy się z takim podróżnikiem. Jeżeli wcześniej już odbył jakieś podróże czy wyjazdy czy organizował projekty, to oczywiście jest troszkę prościej. Jeżeli to jest osoba, która pierwszy raz to robi, no to trzeba się dobrze zastanowić, co trzeba na spotkaniu zaoferować, żeby faktycznie ludzie przyszli. Ale jeżeli już przyjdą — no to w tym momencie mamy już osoby, które są zainteresowane, więc zbieramy do nich maile. Są to osoby, które mogą nas potencjalnie wesprzeć.

Pierwsza rzecz, żeby kampania się udała: przygotować się przed kampanią, przygotować całą kampanię informacyjną o tej przyszłej kampanii. Niektórzy mówią: ale gdzie ja się mam ogłaszać? Rozumiem, że to się nie wydaje wszystko intuicyjne, ale po prostu zastanów się, kto może cię wspierać. Przemyśl, do kogo celujesz z tym projektem. Kto może być twoim wspierającym. Po pierwsze: pod niego przygotujesz nagrody, po drugie będziesz w stanie stwierdzić, gdzie tę osobę znaleźć. Będziesz w stanie zastanowić się na jakich grupach dyskusyjnych, na jakich forach, dyskusyjnych, gdzie na Facebooku, jakie grupy, gdzie ta społeczność się gromadzi? I dzięki temu będziesz mogła sobie to dosłownie, w Excelu spisać. Te wszystkie grupy, żeby zinwentaryzować po pierwsze swoje zasięgi, jeżeli prowadzimy fanpage, a po drugie to gdzie się mogę do tych ludzi odezwać. Jakimi kanałami.

Tam po prostu przygotować odpowiednie komunikaty. Oczywiście to nie może być jeden komunikat taki sam do gazety drukowanej i taki sam na Facebooka — muszą być różne. Natomiast trzeba sobie to spisać, przygotować i zacząć tych ludzi informować.

Pierwsza rzecz, podkreślam: dobra kampania będzie wtedy, kiedy przygotujesz się przed jej startem i nie będziesz tego robić typu: odpalam dzisiaj i dzisiaj robię promocję.

To jest pierwsza rzecz. Druga: jasny, klarowny przekaz. Czyli kim jestem, co robię, co chcę zrobić, dlaczego chcę zrobić. Dlaczego w ogóle wybieram crowdfunding, dlaczego postanawiam zwrócić się do społeczności, żeby współtworzyła ten projekt. Informacje w opisie kampanii o tym, co jest celem, jakie nagrody, kiedy będą realizowane i to jest taka naprawdę rzecz istotna, żeby nie zanudzić ludzi swoim projektem. Ludzie czasami mają tendencję do wrzucania tam zbyt wielu informacji. A te osoby potrzebują tak naprawdę — które ciebie nie znają jako twórcy, bo też tacy będą — oni muszą się dowiedzieć kim jesteś, co robisz, co sobą reprezentujesz. Żeby polubić cię na tyle, żeby móc ci zaufać, żeby wpłacić. Bo inaczej bez tego zaufania nie ma wpłaty. Zaufanie budujemy właśnie otwartością, pokazanie, jaki mamy budżet, co z tym zrobimy, jakie są daty, kiedy będą realizowane nagrody, pokażemy siebie I tutaj apel o to, żeby zawsze robić film promocyjny.

Raczej nie akceptujemy projektów bez filmów promocyjnych, to jest taka nasza niepisana zasada. Może raz się to zdarzyło. Teraz jest mały wyjątek, bo mamy akcję stan wyjątkowy na portalu, gdzie można głównie zbierać na biznesy, które ucierpiały w tej sytuacji. Tam pozwalamy na niepublikowanie filmów, ale ogólnie rzecz biorąc film to jest przynajmniej 40% sukcesu. Bo to jest pierwsza rzecz, którą wspierający widza. On nie może być za długi. Sam bym na pewno nie szedł w film, który ma więcej niż 3 minuty, a tak naprawdę kluczowe jest pierwsze 30 sekund.

Przykład: Projekt Fanatyk. Jest to projekt filmowy o copypaście, fanatyk — może kojarzysz albo słuchający, oglądający kojarzą. Ona się zaczynała: mój stary jest fanatykiem wędkarstwa. I to potem była taka copypasta, która kopiowana była na różne dziedziny bycia fanatykiem. I na tej podstawie został stworzony film, który był u nas finansowany. Jak sobie poszukacie, to tam jest — w fajny sposób zrobiony film promocyjny projektu.

Tak naprawdę mamy takie dwie rzeczy. Czyli: jasne, czytelne przekazy w każdej części projektu to jest ta druga rzecz. Tak naprawdę trzecia rzecz jest troszkę powiązana z tą pierwszą — natomiast żeby kampania mogła wystartować z takim przytupem, to nie startujemy na siłę, na szybko. To znaczy, że z tych osób, które sobie zidentyfikowaliśmy, które mogą mnie wspierać, które znaleźliśmy na różnych grupach i tak dalej, patrzymy jak one reagują. Patrzymy, ile osób zapisało się do newslettera. Notabene mamy taką możliwość, że na konkretnym linku projektu możemy przed startem kampanii uruchomić dla osób, które tworzą u nas kampanię już takie landing page. Będzie tam, powiedzmy: polakpotrafi.pl/napedzanimarzeniami i tam, zanim będzie jeszcze zbiórka, to będzie taki właśnie landing page z informacjami o projekcie i z polem do pozostawienia maila.

Taka jest właśnie możliwość, jeśli ktoś chciałby z tego skorzystać, to poprosimy o informację.

No właśnie — jeśli znajdziemy, zidentyfikujemy te osoby, będziemy mieć do nich jakiś kontakt, musimy przygotować do nich koniecznie jakieś nagrody. Dla pierwszych wspierających. Bo kluczowe jest pierwsze 24, 48 godzin projektu i w tym czasie mówi się, że jeżeli projekt zbierze 25-30%, no to szansa na finansowanie jest naprawdę gigantyczna. W związku z czym najlepiej nie startować z kampanią, jeżeli nie mamy dość sporego przeświadczenia, że jesteśmy okolice 20-30% zebrać w przeciągu pierwszych dwóch dni. Oczywiście, możemy to matematycznie obliczyć. Możemy zobaczyć, ile osób było wcześniej na spotkaniach, ile mamy na Facebooku, newsletterze. Tylko tutaj, niestety, trzeba pamiętać, że jeżeli mamy 1000 osób w newsletterze, to przypuszczalnie z tego może 20-30% otworzy maile z newslettera, z tego realnie 2, 3 może 5% kliknie na link, który się tam znajduje. Ze 100 osób się robi 5 osób zaledwie, które przy 5% konwersji na wejście na projekt, czyli przy 1000 mamy zaledwie 50.

Jeżeli więc moją główną nagrodą jest taka za 50 zł i mam duże przeświadczenie, że te 50 osób, które zainteresują się moim projektem jako pierwsze wesprze mnie za tyle, to mam szansę na pozyskanie około 2500 zł. Jeżeli mój projekt jest w okolicach 7500 do 1000 zł, to jest okej. To wtedy bym faktycznie startował.

Natomiast oczywiście, żeby te osoby zgromadzone przed startem kampanii zachęcić do wspierania na samym początku, można stosować zachęty — trochę masło maślane — żeby te osoby zgromadzone przed startem kampanii po prostu wpłaciły jako pierwsze. Jedną z takich zachęt jest zmiana nagród dla nich. Dodajemy nagrody limitowane, chociażby. Mówimy: słuchajcie, dzięki, że byliście na moim spotkaniu, dzięki, że byliście na webinarze, dzięki za maila w newsletterze. Czy weszliśmy w jakiś kontakt — specjalnie dla was przygotowałam 10 nagród limitowanych, gdzie z tej wyprawy powstanie PDF, książka, cokolwiek. Wydrukuję to dla was i podpiszę z dedykacją.

To będzie tylko dla 10 osób. Lub limitowane koszulki. Kubki z wyprawy. Tylko apel: nie róbmy z projektu wyprzedaży kubków i gadżetów. Można to zrobić dla fanów, ale kubki i gadżety to nie powinien być główny cel projektu.

Nagrody, które są w pewien sposób limitowane, których jest mniej albo są tańsze! Dla pierwszych 50 wspierających nagroda za 100 zł będzie kosztować 75 zł. Robimy limitowaną nagrodę 30, 50 sztuk.

Dzięki temu osoby zgromadzone przed startem kampanii są jeszcze dodatkowo zachęcone do tego, żeby ten projekt wesprzeć.

W związku z tym podsumowując: zróbmy dobre opisy projektu, zróbmy interesujące nagrody. Przede wszystkim pamiętajmy o filmie promocyjnym, o zgromadzeniu społeczności przed startem kampanii. Róbmy rzeczy, które można dostać limitowane albo po prostu tańsze.

zróbmy dobre opisy projektu, zróbmy interesujące nagrody. Przede wszystkim pamiętajmy o filmie promocyjnym, o zgromadzeniu społeczności przed startem kampanii. Róbmy rzeczy, które można dostać limitowane albo po prostu tańsze.

To kilka takich ogólnych porad.

Trochę tego jest! Brzmi jak konkretny projekt.

Czy prowadzicie jakieś warsztaty, wydaliście e-booka czy książkę, który wspiera ludzi w tym dopracowaniu projektu, pomysłu, kampanii komunikacyjnej?

Przede wszystkim prowadzimy bloga. Blog polakpotrafi.pl. Tam są różne studies do różnych projektów i informacje o wideo promocyjnym, nagrodach i tak dalej. Na niego zdecydowanie zapraszam.

Każda osoba, która się do nas zgłosi może liczyć na wsparcie opiekuna czy opiekunki kampanii. To jest wsparcie różne. Na początku ta osoba weryfikuje tę kampanię, ale później tez, jeżeli projektodawca sobie życzy — bo proszę mi wierzyć, niektórzy sobie nie życzą, bo po prostu wiedza lepiej — rozumiem to i szanuję.

Natomiast… Nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale czasami naprawdę warto nas posłuchać. Bo jeżeli widzimy, że ktoś sobie naprawdę próbuje strzelić w kolano jakąś nagrodą albo ze względu na to, że jest za droga, za tania, źle dobrana i widzimy, że to nie będzie wybrane, to mówimy to od razu. Taki projekt przeglądamy.

Czasami projektodawcy sobie nie życzą. Można się do nas więc zgłosić na takiej zasadzie, że w trakcie tworzenia projektu, napiszesz: słuchajcie, zrobiłam ten opis, zerknijcie czy to ma ręce i nogi, czy to jest zrozumiałe.

Dygresja co do opisu: to jest bardzo istotne, żeby przed startem kampanii dać to komuś przeczytać spoza tej mojej najbliższej bańki, bo — przed rozmową rozmawialiśmy o tym, że ludzie żyją w takiej bańce informacyjnej i tak naprawdę, jak jesteś projektodawcą, projektodawczynią, to wszystko wiesz na temat swojego projektu. Obudzę cię rano i jesteś w stanie — jeżeli piszesz książkę — powiedzieć, co jest na 13 stronie w 3 wierszu.

Natomiast Kowalski cię wcale nie zna. Musi cię poznać — też w tym opisie projektu musi to zrozumieć. Także warto angażować osoby spoza najbliższego środowiska albo nawet osoby, które nie do końca wiedzą o tym projekcie, żeby przeczytały taką rzecz.

Można liczyć na nasze wsparcie, że opiekun czy opiekunka projektu doradzi. Poza tym — można na to wejść ze slajdera albo uslugi.polakpotrafi.pl i tam można wykupić dodatkowe godziny konsultacji czy inne usługi, które oferujemy.

Natomiast każdemu, kto się do na zgłosi i będzie tworzył projekt oferujemy taką podpowiedź i przesyłamy też linki z bloga, gdzie można o tym poczytać. Także na pewno nie pozostawimy projektodawcy czy projektodawczyni bez wsparcia.

Na portalu znalazłam też informację o mecenasach, tam jest dużo znanych nazwisk. Właśnie wspomniany przez ciebie Olek Doba, Marek Bielecki, Mariusz Szczygieł, Krzysztof Hołowczyc, Renata Przemyk… To tylko przykłady osób, które się pojawiają.

Jaka jest ich rola? Czy oni bardziej promują portal, zbierali środki?

My ich mianowaliśmy jako mecenasów ze względu na to, że uczestniczyli w różnych projektach. Często były to wsparcia promocyjne, wsparcia na portalu — fizycznie jakąś kwotą. Także te osoby pojawiały się przy okazji projektów i postanowiliśmy je w jakiś sposób wyróżnić, żeby pokazać, że angażują się we wspieranie kampanii.

To jest akurat ciekawy wątek. Niektórzy mają takie podejście, że jeżeli mamy jakiegoś celebrytę, tutaj też trzeba uważać, bo to nie jest tak, że celebryta jest mecenasem. Jeśli o nich chodzi, trzeba uważać, bo oni mogą wesprzeć mój projekt, pomóc mu zasięgowo, ale oni muszą wiedzieć o co w nim chodzi. Muszą być zaznajomieni.

Samo wysłanie: hej, podaj dalej informację o moim projekcie to też może po prostu nie zadziałać. Ta osoba może nie chcieć tego zrobić, jej społeczność może tego nie rozumieć.

Jeżeli chcielibyśmy pozyskiwać jakichś mecenasów czy celebrytów, to raczej starajmy się tak, żeby ta osoba miała pełną świadomość, o co chodzi w tym projekcie. Żeby zapytana przez media: wiedzieliśmy, że wspiera pan/pani taką kampanię na polakpotrafi.pl, z czym to się je? Żeby ta osoba nie była też zaskoczona. Bo Same zasięgi to jedno, ale jeśli taka osoba miałaby się nienagażować w projekt to nie wiem, czy do końca to jest sensowne. Zawsze te osoby, które są wymienione angażowały się w projektach dość bezpośrednio. Nie było sytuacji, żeby chodziło o jakieś tam podanie dalej.

Tutaj akurat z tym trzeba mocno uważać i zastanowić się dobrze, jaka miałaby być ich rola — celebryty, celebrytki — czy ewentualnie mecenasa w projekcie, bo oczywiście może być tak, że robimy projekt przyrodniczy. Załóżmy, że wyprawa polega na tym, że pojadę i będę obserwował ptaki w dżungli, to być może warto, żeby takim mecenasem projektu został ktoś z Uniwersytetu Przyrodniczego. To nie musi być osoba znana, rozumiana jako celebryta. Po prostu ekspert, który wypowie się na temat naszego projektu i powie: faktycznie, na tym obszarze występują takie ptaki, jest to rzadko obserwowany gatunek i docenilibyśmy, gdyby przywiózł nam pan jakieś zdjęcia.

Chodzi o budowanie zaufania, uwiarygodnienie.

I wtedy w opisie projektu rozumiem możemy na wprost powiedzieć, że projekt wspiera czy przy pewnej współpracy realizowanej jest z… Osobą, instytucją.

Tak, dokładnie tak. Powiedzieć — być może zacytować, wstawić wypowiedź wideo — i tutaj uczulam, jeśli film promocyjny, główny, raczej nie dłuższy niż 3 minuty, ale jeżeli mamy inne filmy, które chcemy umieścić w projekcie, to można zrobić to w opisie projektu. Umieścić film na przykład z YouTube.

Kilka słów o tej akcji stan wyjątkowy — właśnie wspomniałeś, że taka jest prowadzona. A faktycznie rozmawiamy już ponad dwa miesiące po pierwszym przypadku koronawirusa w Polsce.

Na czym polega ta akcja?

Kiedy dowiedziałem się, że jest taki problem z koronawirusem i tym, że najprawdopodobniej zostaną zamknięte biznesy takie jak restauracje, fryzjerzy, stowarzyszenia, fundacje i tak dalej, to postanowiłem, że będziemy je obsługiwać za darmo. Wszystkie kampanie, które są w ramach stanu wyjątkowego obsługujemy zupełnie za darmo. Koszt za prowizje, płatności ponosimy sami.

Wspierających w zamian za to — jeżeli mają ochotę — proponujemy przy każdej wpłacie jakieś 5, 10 zł na utrzymanie portalu. Jednak jest to zupełnie nieobowiązkowe. Można zrobić zero.

Postanowiliśmy, że będziemy w ten sposób wspierać te biznesy, żeby takie miejsce im dać, gdzie można to finansować. Zgłaszają się tam osoby, które prowadzą bardzo różne miejsca. Restauracje, mieliśmy świetne kampanie schronisk, które teraz zebrały ponad 100 000 zł.

Schronisk górskich, turystycznych?

Tak! One ze względu na tę sytuację są po prostu zamknięte także nie mają absolutnie żadnej możliwości zarobku a mogą dać na przyszłość voucher na skorzystanie z ich usług, ale za rok czy pół. Różne są projekty — schroniska, kluby, osoby, które tworzą studia Pole Dance z Poznania, które też oczywiście są pozamykane.

Zerknąłem teraz — schronisko Samotnia w Karpaczu ma już prawie 70 000 zł. To jest jedno z kilku takich projektów.

I tam też są te świadczenia?

Tam głównym celem jest to, żeby te biznesy dały w tej chwili jakiś rodzaj voucherów, które będzie można wykorzystać później. Pomaga im to w utrzymaniu płynności finansowej, w tej chwili te pieniądze mogą po prostu wydać — mimo, że nie zarabiają, bo dostaną je od nas — ale w przyszłości będą musieli te usługi zrealizować.

Myślę, że jest to w porządku. Niektórzy rozumieją crowdfunding jako żebranie. To nie o to chodzi — chodzi o współtworzenie. Właśnie ten aspekt, kiedy dzielimy się środkami a te biznesy podzielą się tym, że będzie można z tego skorzystać, to jest pewnego rodzaju przedsprzedaż usług, to myślę, że to jest w porządku i zdecydowanie nie ma to żadnych znamion związanych z żebraniem.

Myślę, że jest to w porządku. Niektórzy rozumieją crowdfunding jako żebranie. To nie o to chodzi — chodzi o współtworzenie.

Uczulam, że jeśli ktoś tak o tym myśli, no to… Jeżeli tak myśli, to coś jest nie tak. Trzeba się zastanowić, dlaczego tak myśli. Najczęściej to są osoby, które zupełnie nie mają pomysłu na nagrody. Które nie zastanawiały się nad tym, jaką wartość można przekazać wspierającym. W związku z tym, jeśli masz takie podejście, to zastanów się nad tym kilka razy, zanim w ogóle się zgłosisz albo przemyśl jeszcze raz całość. Kiedyś to zjawisko było troszkę niezrozumiałe, a w tej chwili dbając też o jakość projektów, czyli nie akceptując wszystkiego jak leci, moim zdaniem to u nas zdecydowanie się poprawiło.

Odeszliśmy od tego stanu wyjątkowego — jeżeli ktoś ma w tym kontekście, to obsługujemy za darmo potrzebę w koronawirusie. To zapraszamy.

Bardzo cenna inicjatywa. Sama na pewno się zapoznam z projektami i sprawdzę, czy też mojej okolicy jest ktoś, kogo mogę wesprzeć. Zbliżając się do końca naszej rozmowy, chciałabym abyś podał jakieś przykłady najbardziej marzycielskich projektów – co ci przychodzi do głowy?

Taka sytuacja sprzed wielu lat i wiele osób się troszkę śmiało z tytułu, ale sam kampania była ciekawa.

Jeden chłopak postanowił zebrać środki na spływ rzeką, tylko że postanowił zrobić to w sposób śmieszny. Spływ na drzwiach od kibla. Muszę przyznać, że to był nisko kwotowy projekt — z 2000 zł — ale był świetny! Bardzo mu kibicowałem i jemu się udało. Budował sobie tratwę z drzwi od kibla, które dostał od kogoś. Nazwał to kolokwialnie — kibla – natomiast to były ładne, stare drzwi. Było to takie ciekawe — dawno temu, zebrał 2000 zł. Śmieszny tytuł, ale koniec końców zostało to zrealizowane.

Prawda jest taka, że tych projektów jest tak dużo, że trudno specjalnie wybrać najciekawszy, bo pewnie to spowoduje, że kilka tysięcy innych będzie poszkodowane.

Dla mnie to jest niesamowite, że crowdfunding pozwala na finansowanie — często dużymi kwotami, ale też mniejszymi — takich bardzo niszowych projektów.

Mamy teraz projekt książki Orange book. Pan Mirosław, który te projekty wydaje — to jest już jego trzeci albo czwarty projekt u nas na portalu. To są projekty skierowane konkretnie do grupy osób związanych z elektroniką. Jego książka o magistrali CAN w samochodach — większości osób nic to totalnie nie mówi, ona zebrała 207 000 zł w 30 dni. I to jest niesamowite, że w zasadzie tak niszowy projekt, bo konkretnie celowany to osób zajmujących się tym, potrafi zebrać tak duże pieniądze.

W tej chwili Orange Book skierowany do elektroników związanych z USB, oprogramowaniem, komunikacją. W tej chwili zostało kilka dni do końca a ma już 55 000 z 35 000 zł. To jest niesamowite. Być może nie spełnia to warunku, o którym mówiłaś — jakiegoś takiego marzenia, ale to jest niesamowite, że to te społeczności finansują. To samo widać — powstał secret service. Czyli gazeta, która przestała być wydawana, w 2014 roku się reaktywowała i chyba kilka tysięcy osób sfinansowało na prawie 300 000 zł, żeby to powstało. Co prawda po 6 latach jest wydawana pod innym tytułem — Pixel – ale społeczność przyłożyła się do tego, że to mogło być reaktywowane. I to też znowu bardzo konkretna społeczność związana ze światem gier.

Oczywiście mnóstwo wydawnictw — na przykład magazyn Kosmos dla dziewczynek to jest też z kolei po prostu pismo — on też zebrał ponad 130 000 zł. On nie jest dla wszystkich. Tego osoby wspierające książkę o komunikacji USB czy magistrali CAN niekoniecznie będą wspierać magazyn dla dziewczynek. To pokazuje właśnie takie społeczności wokół tych kampanii i one potrafią wynieść je bardzo wysoko i można dużo środków zebrać.

Sam bardzo lubię projekt Olka Doby — to jest człowiek, który ma niesamowitą energię i pokazuje, że projekty podróżnicze można realizować razem ze społecznością też na duże kwoty.

Ogólnie tu jest taka ciekawostka, że projekty sportowe, podróżnicze — czyli wyprawy wysokogórskie czy Adama Bieleckiego, one są bardzo chętnie finansowane przez społeczność. Chyba jako Polacy mamy takie poczucie, że musimy troszkę pokazać, że Polak potrafi i wejdzie na jakiś szczyt, który wcześniej był niezdobyty.

Projekt, dotychczas najwyżej sfinansowany — na 400 000 zł, jest to projekt pomnika Armii Krajowej w Krakowie, który niestety do dzisiaj nie powstał. Tam są różne perturbacje z miejscem, ale koniec końców myślę, że powstanie i to podkreśla to, że konkretne grupy zgromadzone wokół konkretnych inicjatyw finansują te konkretne kampanie. W zasadzie tyle!

Co jest ciekawe, jeden z projektów stanu wyjątkowego, wskakuje prawie do czołówki najwyżej sfinansowanych projektów. Wcześniej mówiłem o schronisku, które ma około 70 000, teraz spojrzałem na kolejne schronisko, Pasterkę – 92 000 zł.

To jest niesamowite, bo pokazuje też znowu, że społeczność osób, które tam po prostu jeżdżą, one chcą by te miejsca przetrwały. Jeżeli będziemy szanować społeczność, będziemy razem z nią współpracować, to ona nam się odwdzięczy. Pomoże nam coś sfinansować coś, ale też będzie chciała koniec końców otrzymać coś, co było obiecane.

Jakub — masa konkretu, masa przykładów, porad jak to zrobić, żeby marzenie, przedsięwzięcie zrealizować — które ktoś sobie zamarzy, więc myślę, że wszystkie plany można sprowadzić do hasła marzenia. Masę wartościowej wiedzy nam przekazałeś jak to zrobić, żeby zwiększyć szansę na zrealizowanie marzeń, swojego celu.

Dzięki serdeczne za rozmowę w opisie tej rozmowy zamieścimy linka do polakpotrafi.pl i wspomnianych podstron. Jakbyś jeszcze chciał podesłać dodatkowe namiary to proszę – podlinkujemy również.

Mam nadzieję, że kogoś zainspirujemy, napędzimy do tego, żeby skorzystał z polakpotrafi.pl i zrealizował przy waszej współpracy swoje marzenie.

Dzięki wielkie!

Zapraszam serdecznie. Dzięki bardzo!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Scroll to top